SKALDOWIE
Rock jako nurt muzyczny powstał na przełomie lat 60/70, na bazie specyficznych przemian politycznych, ekonomicznych, obyczajowych i
kulturowych, będąc swoistą syntezą wielu, czasami odległych od siebie kierunków muzycznych. Brak ograniczeń formalnych, nowe możliwości
instrumentalno-techniczne, swoboda tworzenia to tylko niektóre czynniki będące " katalizatorem " reakcji, której produktem stała się muzyka
określana mianem rocka.
Nie powinień więc dziwić nikogo, skromny dorobek w tej dziedzinie w Polsce. Ani tych którzy znają warunki lat 60 i 70 osobiście, ani tych
którzy wiedzę o tych czasach zdobyli dzięki dokładnej analizie lektur historii.W związku z tym, wszelakie przejawy twórczości rockowej na
polskiej scenie tamtych lat, należy tym bardziej ceniać. O brakuakceptacji z strony środowiska krytyków muzycznych w postawieniu znaku
równości pomiędzy twórczością grupy. Skaldowie a pojęciem muzyka rockowa, wspominałem już na poprzedniej stronie dotyczącej jednej
z najlepszych płyt rocka progresywnego - " Krywań". Ale czy była to jedyna płyta która zasługuje na takie miano? By uniknąć nadmiernych
zawiłości biograficzno - dyskograficznych (które łatwo uzyskacie, odwiedzając stronę "Skaldowie-Od Wschodu do Zachodu"), proponuję
obejrzeć efekt zabawy w "wirtualnego producenta", płyty która nigdy nie powstała w rzeczywistości. Zacznijmy od pomysłu na okładkę i
tytułu.Wiem, że większość Czytelników tej strony to doskonali znawcy, "starego dobrego rocka", poponuję więc coś delikatnie
prowokującego:
Pytanie od jakiego momentu w twórczości Skaldów pojawiły się utwory rockowe,jest chyba niewłaściwe.Uważny słuchacz może napotkać
już we wczesnej twórczości grupy,wiele wątków muzycznych wywodzących się zróżnych gatunków muzycznych. Podobnie jest w przypadku
aranżacji piosenek i wykorzystanych do tego celu różnych instrumentów. Łatwość z jaką muzycy poruszali się w różnych gatunkach
muzycznych i instrumentalnych,w dużym stopniu wynikała (moim skromnym zdaniem) z ... wykształcenia muzycznego, którego czasami
brakowało innym gwiazdom naszej estrady. Jeżeli jednak, przyjmiemy koncepcję rocka, jako fuzję różnych stylów muzycznych (jazz, folklor,
muzyka poważna, muzyka środka, rock'n'roll, blues, muzyka eksperymentalna), to za pierwsze takie dokonanie należy uważać LP "Od
wschodu do zachodu słońca"(styczeń 1970 rok). Jak podkreślał sam Andrzej Zieliński, repertuar na tą płytę powstał w wyniku zetknięcia się
muzyków podczas tournee po USA i Kanadzie, z ówcześnie panujacą tam muzyką rozrywkową. Drugim czynnikiem który odegrał ważną
rolę było kupno przez lidera zespołu organów Hammonda. Dzięki temu otrzymaliśmy jako słuchacze, jedną z pierwszych prób na rynku
polskim, muzyki łączącej tradycję europejską (muzyka poważna),amerykańską swobodę grania (jazz, soul, rythm and blues) i panującą na całym
świecie melodyjną muzykę środka. Płyta zawierała dziesięć utworów. Ja proponuję by na naszą wirtualną edycję płyty, przenieść następujące
utwory: "Sarabanda", "Od wschodu do zachodu słońca", "Katastrofa", "Czasem kochać chcesz" i tu w miejsce orginalnie występującej
piosenki " Zawieja ", która w znacznym stopniu odbiega swym charakterem od reszty materiału muzycznego, umieścić utwór "Zapomniany
młyn" z LP "Wszystko mi mówi że mnie ktoś pokochał". Jednak tym którzy dysponują wydanym w NRD (czytaj: niemieckim) LP "Kraków"
proponuję znajdującą się na nim, znacznie lepszą wersję tej piosenki :"Die vergesseneMuhle", z niesamowiście psychodelicznie brzmiącą
gitarą J.Tarsińskiego. Ideał, to połączenie "niemieckiego" podkładu instrumetalnego z śpiewem w języku polskim. Kolejne utwory, to część
dalsza LP "Od wschodu do zachodu słońca". Dedykowany Niemenowi "Mateusz IV" (dla mnie utwór ten ma wydżwięk nieco ironiczny, ale
przecież ... mogę się mylić), "Prawo Izaaka Newtona", "Nadejdziesz od strony mórz", "Cisza krzyczy" i spełniający rolę klamry,
intrumetalny utwór "Sarabanda", bez którego płyta jako całość wyrażnie traci na wartości. Część dalsza Naszej płyty niestety wymaga
sięgnięcia po znacznie większą ilość oficjalnych wydawnictw grupy. Chronologicznie, kolejną płytą zespołu był LP "Ty", nagrany w kwietni
1970 roku. Mający wyrażnie charakter "muzyki środka", przyniósł dwa wspaniałe utwory, będące zapowiedzią podążania grupy, w
kierunku typowego rocka progresywnego. Są to: "Dwa-jeden-zero-start" i "Na wszystkich dworcach świata". Rok 1972 przynosi nam aż
dwa albumy zespołu. Płyta " Krywań " która sama w sobie jest ewenementem na polskim rynku muzycznym oraz LP "Wszystkim
zakochanym". Tu znajdziemy ponownie tylko dwa utwory, które powinny znależć się na Naszej płycie: "Kolorowe szare dni " i "Dajcie mi
snu godzinę cichą". W tym samym czasie powstaje materiał muzyczny, który grupa oficjalnie wydaje dopiero kilka lat póżniej (choć istnieją
nagrania koncertowe - Koln - potwierdzające jego istnienie już 1974 roku). Pomimo że oba longplaye nagrane zostały w tym samym
czasie (czerwiec - lipiec 1976 rok), różnią się zncznie. LP "Szanujmy wspomnienia " to zbiór miłych dla ucha piosenek, pomiędzy którymi
znajdują się wyrażnie odbiegające od pozostałych dwa utwory: "Street 2000" i "Srebrny maszt". Ten ostatni znany jest również z znacznie
lepszej wersji radiowej, "Aż do gwiazd ". Longplay "Stworzenia świata część druga" ukazał się również w 1976 roku. Tytułowa suita, jest
wyrażną kontynuacją pomysłu z płyty "Krywań"; suita, bo tak należy nazwać ten utwór, jakkolwiek lepszy w warstwie improwizacji,
poprzez zbyt melodyjny temat wiodący, wyrażnie ustępuje "Krywaniowi". Wypełniające longplay pozostałe utwory niewiele mają
wspólnego z rockiem. Z wyjątkiem jednego: "Jak znikający punkt". Niech właśnie ten wspaniały utwór, zakończy Naszą płytę. Płytę, którą
każdy z Was może "wyprodukować" na własny prywatny użytek, po to tylko, by samemu, odpowiedzieć sobie na nieco przewrotne zadane
pytanie będące jedocześnie tytułem tej płyty: "SKALDOWIE W ROCKU ? "
*- powyższe zdjęcia okładek są jednocześnie odnośnikami do odpowiednich stron
z pełnymi danymi dyskograficznymi